Barcelońskie must do na jesień

To idealna pora, by wybrać się do Barcelony. Już nie jest tak gorąco, a ciągle bardzo przyjemnie. Tłumy? Są (to przecież Barcelona), ale jakby trochę mniejsze. Woda w morzu ciepła, cava nadal schłodzona. POGODA 22,5 st.C w październiku, 17,5 st.C w listopadzie, ok.14 st.C w grudniu, styczniu i lutym (dane wg Agencia Estetal de Meteorologia)….

Kontynuuj czytanie

Przetwory z pomysłem, czyli jak przechować lato do zimy :)

Lato smakuje schłodzonym tinto de verano i śliwkowymi powidłami na racuszkach. I jedno i drugie ma w sobie owoce, bo czymże było lato bez nich 🙂 Truskawki, maliny, jeżyny, porzeczki, jagody….jako wielka miłośniczka Hiszpanii nie mogę zapomnieć również o cytrusach (sok z pomarańczy towarzyszy naszym śniadaniom przynajmniej raz w tygodniu). Bez tych, cudownych w zapachu…

Kontynuuj czytanie

Jak urządzić ogrodowe przyjęcie w stylu hiszpańskim

Lato to idealna pora na urządzenie małego (lub dużego) przyjęcia w ogrodzie, tudzież na tarasie lub balkonie. A że Hiszpania to jeden z ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków oraz moje ulubione miejsce na świecie, proponuję urządzić przyjęcie w stylu hiszpańskim. Zapewniam Cię, że będzie to idealny wybór! Wyobraź sobie ciepłą lipcową noc, rozgwieżdżone niebo. Czyż nie…

Kontynuuj czytanie

Zabieram Was w rejs!

Wyobraź sobie stan słodkiego lenistwa. Nigdzie nie musisz się spieszyć. Nikt do Ciebie nie wydzwania. Dookoła tylko woda. Nad Tobą błękitne niebo. Niespiesznie sączysz prosecco i podgryzasz pyszne cannoli…Jest tak dobrze, tak dobrze, że już postanowiłaś. W kolejne wakacje znowu wypłyniesz w rejs. Gdyby ktoś zapytał mnie jeszcze parę miesięcy temu, czy wakacje na morzu…

Kontynuuj czytanie

Na depresję zapach pomarańczy, a do poczytania ich smak

“Rzeczywistość zostawiam na lądzie” (rozdział 11, str. 179) Kiedy ujrzałam Wenecję pomyślałam, że podróżowanie w czasie jest możliwe. Miasto bez samochodów jest inne, poczułam się odrealniona. Jego zmurszałe i miejscami obskurne piękno doprowadziło mnie do strasznego bólu nóg. Jednak nie mogłam przestać chodzić, nie mogłam oderwać wzroku od pałaców wyłaniających się z wody. Ich uroda…

Kontynuuj czytanie

Malarskie uniesienia na talerzu!

Zabieram Was znowu do Sewilli. Miasta, które potrafi zawrócić w głowie kompletnie. Nie tylko swym niewiarygodnym wręcz pięknem, ale również atmosferą i kuchnią. To w Sewilli spędziłam niezliczone godziny w licznych tapas barach nie mogąc z nich wyjść. No bo jak tu dobrowolnie opuścić miejsce, które nie tylko częstuje wyśmienicie, ale jeszcze emanuje radością! No…

Kontynuuj czytanie

Mazurek, migdały i upał

Pamiętam to dokładnie. Pamiętam od zawsze. Biorę czystą ściereczkę, kładę na kuchennym blacie, wysypuję na nią orzechy i migdały, zawijam całość, biorę tłuczek do mięsa i uderzam raz za razem, aż całość będzie zmiażdżona. Upieczone kruche ciasto już czeka. Wysypuję zawartość ściereczki na jego wierzch i zalewam gorącą czekoladą. Tak powstaje wielkanocny mazurek. Moje niezmiennie…

Kontynuuj czytanie

Zabieram Was do Andaluzji

Andaluzja to czarodziejka, kraina położona pomiędzy – już nie całkiem w Europie, a jeszcze nie w Afryce. Jest jak kobieta tańcząca flamenco w „tablao” i na plaży w nocy. Codzienność ma tu smak tapas i jerez (sherry). Surowe góry sąsiadują z Oceanem Atlantyckim oddzielonym od Morza Alborańskiego Cieśniną Gibraltarską. W Andaluzji znajduje się jeden ze…

Kontynuuj czytanie