“Wielkie włoskie wakacje” – czy warto przeczytać?

Włochy były pierwszym krajem, do którego wyjechałam na wakacje. Wtedy też odwiedziłam Wenecję. Potem była Prowansja. A potem znowu Włochy, dokładnie Toskania. Hiszpania pojawiła się dużo później i skradła moje serce. Chociaż na Włochy i inne kraje śródziemnomorskie, też mam w nim miejscu.

Stąd każda książka, której akcja toczy się, w Hiszpanii, Maroku, Francji (zwłaszcza na południu), w Portugalii, czy we Włoszech jest przeze mnie witana z radością.

Tak samo było w przypadku “Wielkich włoskich wakacji” autorstwa Jolanty Kosowskiej.

Dwie koleżanki – Klaudia i Karolina decydują się na wspólną letnią podróż po Włoszech. Klaudia studiuje historię sztuki, więc Italia jest dla niej wprost wymarzona. Podczas pobytu w Asyżu uwagę dziewczyny przyciąga misterna kołatka w bramie do starego domu…Coś ją popycha do wejścia przez bramę. Odkrywa dom, a w nim obrazy. Wydaje się jej, że zna te miejsca, a przecież nigdy wcześniej tu nie była…

Tak się zaczynają wspomnienia, których nie powinno być i tajemnica.

Całość opowiedziana jest przez chłopaka o imieniu Kacper – on stopniowo ujawnia główny wątek tej książki. Historię dziewczyny poznajemy poprzez jej pamiętnik, który Kacper czyta. Jak trafił w jej ręce? Tego nie zdradzę.

Jest jeszcze koleżanka Klaudii – Karolina. Ta postać jednak zupełnie mnie nie przekonuje. Generalnie nie lubię tworzenia postaci na zasadzie bieli i czerni. Jedna dobra, delikatna, wrażliwa. Druga całkowite przeciwieństwo. Tutaj postać tej drugiej dziewczyny, ze strony na stronę przedstawiana jest coraz gorzej. Dla mnie bardzo nieprawdziwie jej charakter skonstruowany jest zbyt płasko. Ot młoda kobieta, która tylko myśli o złapaniu bogatego męża.

Powieść napisana jest przez autorkę umiejętnie, ładnym językiem. Czyta się całość dobrze, strony płyną swobodnie.

Na książce możecie przeczytać: “Błękit nieba, lazurowe zatoki, oszałamiające krajobraz, boskie smaki…” Niektórych z tych rzeczy w książce mi trochę zabrakło. Owszem są, ale nie aż tak, jakbym się tego spodziewała. To nie jest kompendium wiedzy o Italii – a takie miało być, według jednej z osób, której opinia ukazała się na książce. Włochy są, ale dla mnie potraktowane zbyt schematycznie i typowo. Piękna kraina, pełno zabytków, świetne jedzenie. W opisach jest zbyt dużo przymiotników, typu: tajemniczy, nastrojowy, zagadkowy…Wolałabym znaleźć coś bardziej wysublimowanego i nieoczywistego.

Ale książkę czyta się dobrze i czasami trudno się od niej oderwać, ze względu na intrygę.

Intryga jest chyba jednak nie do końca przemyślana, bo pewne rzeczy, jak np. tajemnicze kroki albo pomysł z działaniem narkotyków są rzucone i pozostawione sobie, a muzom. Autorce jakby zabrakło pomysłu na kontynuację pewnych wątków i ich rozwiązanie. A może tak miało być? Nie wiem.

To, co naprawdę mi się spodobało i co mnie zaskoczyło, to zakończenie! Ale o nim przecież nie będę Wam tu pisać 🙂

Czy polecam książkę?

Tak. Polecam. Nie jest to proza wysokich lotów, typu Paul Bowles, czy nawet Frances Mayes, ale jest to przyjemna i ciekawie skonstruowana powieść, którą się szybko czyta, więc na czas siedzenia w domu i relaks przy lekturze z lampką wina (jak inaczej przy wątkach prosto z Italii) będzie jak znalazł.

Wielkie włoskie wakacje / Jolanta kosowska / Wydawnictwo Novae Res / Rok wydania 2020

https://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=wielkie_wloskie_wakacje,druk

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments