Sekrety włoskiej kuchni

Pamiętam mój pierwszy wyjazd do Italii. Nie będę ukrywać, że było to dawno temu. Neapol nocą przywitał nas przyjaźnie. Każdy powtarzał, że szukana przez nas plaża będzie za dwa kilometry. Około pierwszej w nocy doszliśmy do jakiegoś skwerku, położonego w środku bloków. Ludzie starsi i młodzież, mamy z wózkami, dzieciaki w wieku przedszkolnym ganiające radośnie. Usiedliśmy zmęczeni na ławce i wtedy wszyscy zaczęli się schodzić i pytać, co tu robimy. No to my, że szukamy od paru godzin plaży, bo mieliśmy całą noc do dyspozycji, w oczekiwaniu na pociąg do Foggii i chcieliśmy ją nad morzem spędzić. Cóż. Okazało się, że plaży tu nie znajdziemy 🙂

Ja jednak wtedy znalazłam znacznie coś ważniejszego, niż plażę. Miłość do krajów śródziemnomorskich. A po chwili jeszcze do ich kuchni.

Wróciliśmy na dworzec. Rano pojechaliśmy do dalej. Nie wiedząc jeszcze, jak wyśmienite jedzenie przed nami.

W Foggii na wprost dworca znajdował się sklep. Wyglądał trochę, jak piekarnia. Podeszliśmy do niego. Okazało się, że sprzedają tam pizzę, na kawałki. Wtedy po raz pierwszy przepadliśmy. W życiu nie jadłam takiej pizzy.

Przejdźmy teraz do sedna tego wpisu, czyli do książki “Sekrety kuchni włoskiej“, która niedawno ukazała się na polskim rynku. Jej autorka Elena Kostioukovitch, tłumaczka książek Umberto Eco na język rosyjski, od lat mieszka we Włoszech i zna tę kuchnię dogłębnie. Stąd ta książka.

Jednym z rozdziałów jest Pizza. Wynaleziona we Włoszech,a dokładnie w lokalu Brandi w Neapolu, pod koniec XIX wieku, szybko stała się symbolem…Ameryki? Zaraz, zaraz? Jako to Ameryki? Czy na pewno? Pizza to jedno z najważniejszych włoskich dań! Chcecie wiedzieć, jak jest z nią naprawdę? Sięgnijcie po książkę 🙂

Książka jest pokaźna. Liczy sobie prawie 600 stron. Składa się z rozdziałów przedstawiających kulinaria poszczególnych regionów Włoch. Toskania, Emilia-Romania, Piemont…i wszystkie pozostałe opisane od kuchni właśnie.

Do tego, pomiędzy rozdziałami o regionach, znajdują się przystawki. To części poświęcone jakiemuś ważnemu zagadnieniu, powiązanemu z kulinariami i kulturą jedzenia.

Mamy więc tutaj: Slow food (przecież to włoski wynalazek), Risotto, Dietę śródziemnomorską, Przygotowanie jedzenie, Szczęście (czyż nie jest bardzo związane z talerzem?), Erosa, czy wspomnianą już Pizzę oraz wiele innych.

To taka księga wiedzy. Warto ją sobie dawkować. Zresztą na raz przeczytać jej się nie da. Ja jeszcze jej nie skończyłam. Czytam sobie powolutku. Odkrywam kolejne smaki. Czytając głodnieję, więc idę do kuchni gotować.

A potem znowu wracam do czytania. Jem i czytam. Czytam i jem. No dobrze, czasami nie jem, bo ile można 🙂 Czytam na wyrywki, bo zaintrygował mnie jakiś konkretny rozdział. Czytam fragmenty. Czytam, bo trudno się od tej lektury oderwać (szczególnie, jeśli się jest pasjonatką jedzenia).

Jeśli lubicie tematy kulinarne. Jeśli lubicie kuchnię ze słonecznej Italii (kto jej w Polsce nie lubi :)), jeśli interesuje Was historia potraw oraz jak wędrowały produkty. Jeśli zamierzacie wybrać się do Włoch…Takich jeśli może być więcej. Jednak przy każdym jeśli bardzo polecam Wam tę lekturę.

Jest smaczna, lekkostrawna i niebanalna. Tak, jak kuchnia z Półwyspu Apenińskiego. Do tego pięknie wydana!

Buon Appetito!

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments