Nowy cykl – kulinarne opowieści. Rozdział 1 – Szczypta szafranu.

To będzie opowieść o niezwykłym kwiatku. Jego magię poznałam mieszkając w Hiszpanii. Tam też poznałam jego pochodzenie. Powiem szczerze, że również soczewica nie gościła na moim talerzu, dopóki nie wyjechałam z Polski.

Teraz, kiedy już wiem, że była ona uprawiana w Polsce przez wieki, dziwi mnie to, ale cóż. Tak było.

Soczewicę zaczęłam jeść namiętnie w Hiszpanii, a to z tego powodu, że oni ją tam lubią. Do tego w restauracjach w pierwszy dzień Nowego Roku do dań bardzo często dodaje się łyżkę soczewicy. Po co? Jej zjedzenie przynosi bowiem szczęście. Nowy Rok się zbliża, więc może warto spróbować?

Można też spróbować cudownej, rozgrzewającej zupy z soczewicy z dodatkiem szafranowych czarów. I nie trzeba czekać do pierwszego stycznia.

Zanim jednak przepis, to parę słów o dwóch cudownych składnikach, które sprawiają, że zupa jest taka pyszna.

SZAFRAN

Wyobraźcie sobie ogromne pole. Na nim, aż po horyzont dywan z drobnych fioletowych kwiatów. Tak to wygląda jesienią, kiedy zakwitają. Jeśli nachylicie się nad takim kwiatkiem i zajrzycie między jego płatki, zobaczycie trzy małe znamiona. O nie to chodzi. Otwierają się rankiem i wtedy trzeba je zebrać, bo bardzo szybko więdną. Zbieranie może się odbywać tylko za pomocą ludzkich rąk. To niezwykle delikatne i pracochłonne zajęcie. Oddawane zazwyczaj w ręce kobiet.

Teraz trzeba wyciągnąć trzy drobne pręciki. A następnie poddać je suszeniu. Ważne, by zrobić to szybko, inaczej rozwinie się pleśń.

Znamiona kładzie się na delikatnych siatkach. Te z kolei umieszcza się w specjalnych pomieszczeniach. Wyglądają trochę jak duży piekarnik. I tak leżą sobie te pręciki w temperaturze około 30-35 stopni Celsjusza, przez około 12 godzin. Przez ten czas przechodzą metamorfozę. Stają się jedną z najdroższych przypraw na świecie.

Cena nie powinna jednak dziwić. Otóż, by wyprodukować 1 kilogram szafranu potrzeba aż 150 tysięcy znamion.

Hiszpanie szafran uwielbiają. Zresztą, nie tylko oni. W wielu krajach z Basenu Morza Śródziemnego używa się go w kuchni. Także w krajach Bliskiego Wschodu.

Ja również pokochałam tę przyprawę od pierwszego spróbowania i teraz uwielbiam ją stosować.

Intensywny, niepowtarzalny smak tworzy wielowarstwową układankę. Są w nim nuty korzenne, lekko gorzkawe, jest ostrość i piżmo. Jeśli chcemy sprawić, by aromat był jeszcze bardziej wyczuwalny, przed użyciem namoczmy go na chwilę w wodzie lub mleku.

Aby nadać potrawie charakterystyczny aromat i kolor wystarczą już dwie nitki.

Jeśli przesadzimy z ilością szafranu, potrawa stanie się gorzka. Poza tym w zbyt dużych ilościach (20g na kilogram masy ciała) przyprawa staje się trująca!

Hiszpanie dodają szafran do dań z ryżu (najsłynniejsze to paella), owoców morza i ryb, zup, a także deserów.

Dodanie szafranu do pomidorów, np. sosu, powoduje że umami jeszcze wzrasta.

A do tego szafran działa dobrze na nasz organizm. To silny przeciwutleniacz. Zmniejsza apetyt i utrzymuje uczucie sytości na dłużej. Może działać antynowotworowo. Łagodzi PMS. I jest znanym afrodyzjakiem 🙂

Tak więc czas wprowadzić szafran do kuchni.

Azafrán, la historia y cultivo de la especia más cara
https://www.eladerezo.com/la-alacena/oro-rojo-azafran.html

A lentejas, czyli soczewica?

Oprócz tego, że w Nowy Rok zjedzenie jej przynosi szczęście, to w garnkach pojawia się na Półwyspie Iberyjskim bardzo często.

Hiszpanie robią z niej dania jednogarnkowe, dodając chorizo, ziemniaki, czy marchewkę. No i szafran 🙂 Przyda się też wędzona, mielona papryka (kolejna bardzo ważna przyprawa kuchni hiszpańskiej).

A czy wiecie, że soczewica została udomowiona około 8 tys. lat p.n.e. na Bliskim Wschodzie., skąd rozsiała się w Eurazji na obszarach o ciepłym klimacie. Hiszpania jest na pierwszym miejscu w Europie, wśród krajów, gdzie najwięcej je się roślin strączkowych. Zresztą jest tam uprawiana i ma swoje certyfikaty pochodzenia (Lenteja de la Armuña, Lenteja Tierra de Campos) Bierzmy więc z nich przykład 🙂

Lentejas: todas las propiedades y beneficios
https://www.cuerpomente.com/guia-alimentos/lentejas

Czas więc na przepis. Dodam, że to idealne danie na tę porę roku:

Składniki:

400 g czerwonej soczewicy, ekologiczna passata pomidorowa (3/4słoika, a jeśli lubicie mocno pomidorowe rzeczy, tak jak ja, to cała), pokrojona w piórka cebula, trzy ząbki czosnku, dwie marchewki, czerwona papryka, seler naciowy, 2 ziemniaki, liść laurowy, szafran, czerwona słodka papryka w proszku, czerwona wędzona papryka w proszku (hiszpańska), świeżo mielona kolendra, kumin, dwa goździki, pieprz i sól do smaku, natka kolendry, cytryna lub limonka.

Przygotowanie:

W garnku na rozgrzanej oliwie przysmażam cebulkę, po chwili dodaję czosnek i pociętego w plasterki pora oraz paprykę. Dodaję wszystkie przyprawy, poza szafranem, który namaczam. Po około 10 minutach dodaję soczewicę (opłukaną) i całość chwilę duszę. Teraz wlewam passatę i trochę oliwy. Całość duszę przez około 30 minut. Dodaję pokrojone w kostkę ziemniaki i całość gotuję, aż ziemniaki będą miękkie. Na koniec, już po wyłączeniu dodaję dwie łyżki soku z cytryny lub limonki (trochę inne smaki).

Podaję na talerzu z dodatkiem świeżej kolendry (można ją zastąpić natką pietruszki, ale to nie ten sam smak!) i polaną stróżką dobrej oliwy exrtra vergine.

Mam nadzieję, że będzie smakować! W moim domu zupa ta gości średnio raz w tygodniu.

Na koniec ciekawostka. Czy wiecie, że rok 2016 był międzynarodowym rokiem roślin strączkowych. Od wtedy, każdego 18 stycznia składa się hołd temu pożywnemu pokarmowi, który doskonale sprawdza się w chłodne dni 🙂

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments