Kawa. Instrukcja obsługi – doskonała książka na ten trudny czas

Pamiętam, jak wiele lat temu pojechaliśmy z moim obecnym mężem do Włoch. Tam w jakimś zwyczajnym barze na dworcu w Neapolu zamówiliśmy kawę i…dostaliśmy coś w filiżance z “kompletu dla lalek”, a to coś zajmowało tylko jej spód. Rozejrzeliśmy się podejrzliwie wokół siebie i zobaczyliśmy, że wszyscy naokoło piją to samo, ale nie dziwią się tak, jak my. Zaryzykowaliśmy więc. To było objawienie. Jedno z licznych podczas tego pobytu.

Drugim razem było cappuccino. Tym razem w Rzymie. I ten sam zachwyt. Potem w Polsce umówiłam się z moją koleżanką w kawiarni na rynku we Wrocławiu i poprosiłam oczywiście o cappuccino. Po powrocie z Italii marzyłam o tym mlecznym kawowym napoju. Po chwili kelnerka wróciła do mnie z dwoma saszetkami i zapytała się, czy życzę sobie cappuccino o smaku wanilii czy też karmelu. To były ciężkie czasy 🙂

Na szczęście minęły bezpowrotnie. I przez te wszystkie lata dużo się zmieniło. Jeśli chodzi o kawę, to zaczynam od niej dzień. Ale do tej pory w jej temacie byłam laikiem. Czułam, kiedy mi smakuje, a kiedy nie. Szczerze jednak powiem, że nie do końca wiedziałam dlaczego tak się dzieje. To znaczy wiedziałam, że jedna kawa jest lepsza, a druga gorsza, ale co to właściwie znaczy, już nie.

Kawa smakowała mi zazwyczaj też w mojej ukochanej Hiszpanii. Najczęściej piłam albo cafe solo (czyli takie hiszpańskie espresso) albo cafe con leche w małej szklaneczce (jak lokalsi).

Od pewnego czasu mam też swoje ulubione miejsca we Wrocławiu, gdzie mieszkam, z kawą, której smak mnie zachwyca. To Etno Cafe i Bema Cafe. Tak więc wiedziałam, że w miejscach tych mam gwarancję dobrej kawy, bo do sieciówek przestałam już chodzić dawno. Wiedziałam też, że jakość cappuccino zależy również od mleka i dobrych proporcji pomiędzy kawą a mlekiem.

Wszystko się zmieniło, kiedy w ręce wpadła mi książka “Kawa. Instrukcja obsługi Iki Graboń.

We Wrocławiu odbyło się spotkanie z autorką książki, na które oczywiście poszłam. Wtedy jeszcze książki nie czytałam. To tam pierwszy raz posmakowałam kawy parzonej metodą alternatywną, przy użyciu chemexa i załapałam bakcyla!

Wreszcie nadeszła moja książka i, muszę użyć tych słów, jest genialna. Przeczytałam ją w mgnieniu oka. Nie mogłam się od niej oderwać. W trakcie jej czytania, pod wpływem rozdziału o mieleniu ziaren, zamówiłam młynek elektryczny , bo kawę w domu przyrządzam parę razy dziennie i uwielbiam świeżo mieloną , ale młynka nie miałam, więc piłam zwykłą sypką kawę…brr!

Książka otworzyła moje oczy na to, w jaki sposób powinno traktować się ziarno.

Ba! Do tej pory nawet nie wiedziałam, jak wygląda owoc kawowca i że najlepiej, by plantacje rosły wysoko. Nie wiedziałam też, że na plantacjach, gdzie uprawia się kawowce na skalę przemysłową używa się chemii (pestycydy, itp), a potem ziarna wypala się tak, żeby proces produkcji był szybszy, co powoduje wytwarzanie się szkodliwych związków dla naszego zdrowia.

Nie wiedziałam, że arabika może mieć tyle odmian, że najlepsza jest kawa specjalty (fascynująca wiedza!), że kawy, które trafiają do masowej sprzedaży są bardzo często robione z ziaren złej jakości, które są odrzucane w ocenie sensorycznej. Dowiedziałam się o alternatywnych metodach parzenia kawy, np. za pomocą chemexa albo dripa (oj, chyba stanę się ich szczęśliwą posiadaczką 🙂 Dowiedziałam się o Trzeciej Fali Kawy i o tym, że docenia się coraz bardziej jej jakość, smak, pochodzenie i wypalanie – że ważna jest data wypalania kawy (powinna być zapisana na opakowaniu, zresztą opakowania i informacje na nich to cały temat w tej książce).

Opakowanie ma znaczenie

Dowiedziałam się wreszcie, że typowy gorzki i kwaśny (nie chodzi o kwasowość, bo ta akurat jest pozytywna) smak kawy, jaki znamy oraz niemiły posmak, jaki zostaje w ustach po jej wypiciu, nie ma nic wspólnego z dobrą kawą.

Spisałam sobie odmianę kawy, którą wypróbuję jako pierwszą (mam nadzieję, że będę mogła ją kupić przez Internet). To kawa z Etiopii z regionu Yirgacheffe. Wyczytałam, że zawiera w sobie nuty bergamotki i cytrusów i już czuję, że będzie boska!

Jest jeszcze woda. Ona również ma wpływ ma smak kawy. I o tym także tu przeczytacie.

Książka jest naprawdę świetna. Przeczytałam ją szybko, bo nie mogłam przestać, ale teraz będę się powoli delektować jej rozdziałami jeszcze raz, by zgłębić temat napoju, który towarzyszy mojej codzienności od kiedy pamiętam. Od dziś jednak będzie to o wiele bardziej interesujący towarzysz. A na młynek czekam z wypiekami na twarzy 🙂

Na koniec jeszcze mały cytat, kwintesencja filozofii tej książki: “Trzecia Fala Kawy zalała świat. Coraz więcej osób odchodzi od bylejakości w jedzeniu, piciu i życiu. Czujemy potrzebę powrotu do korzeni, do natury, czujemy potrzebę, by zwolnić, zatrzymać się, docenić te małe cząstki codzienności”.

Polecam bardzo: “Kawa. Instrukcja obsługi / Ika Graboń / Wydawnictwo Otwarte

Poniżej link do wydawnictwa, gdzie możecie przeczytać fragment:

https://www.otwarte.eu/book/kawa-instrukcja-obslugi-najpopularniejszego-napoju-na-swiecie

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments