Nie spodziewałam się takiej miłosnej historii!

Nie spodziewałam się takiego maja

Nie spodziewałam się, że książka mnie aż tak wciągnie. Powieść przeczytałam w dwa dni. Wstyd się przyznać, ale do czasu, kiedy po nią sięgnęłam o Gwatemali wiedziałam tyle, że istnieje gdzieś w Ameryce…Nie wiedziałam również, że istnieje taki pisarz, jak Dawid Unger i że jest tak fantastycznym człowiekiem oraz że ma tak fantastyczną partnerkę!

Ale po kolei.

Akt 1. Książka

Zacznę od cytatu z oficjalnego opisu powieści:

“Na pierwszy rzut oka Guillermo Rosensweig jest wcieleniem sukcesu. Należy do elity gwatemalskiego społeczeństwa, prowadzi dobrze prosperującą kancelarię prawniczą, ma żonę, dzieci oraz cały szereg czarujących kochanek. Ale pewnego dnia w jego życiu pojawia się Maryam, libańska piękność, w której Guillermo zakochuje się bez pamięci do tego stopnia, że kiedy ją traci, nie widzi innego wyjścia jak tylko zaaranżować własną śmierć.”

Z informacji o książce dowiecie się również, że fabuła lekko zaczerpnęła z prawdziwej historii Rodrigo Rosenberga, gwatemalskiego prawnika, który w 2009 roku zaplanował własne morderstwo, uprzednio przygotowując nagranie wideo, w którym winą za swoją śmierć obarczył prezydenta Gwatemali Álvaro Coloma.

Jednak ten opis w żaden sposób nie przygotuje was na to, co znajdziecie na kartkach tej książki. A znajdziecie wspaniałą powieść miłosną! Owszem osadzoną w konkretnej historii i kraju szarpanym korupcją, zbrodnią i innymi przekleństwami. Owszem z sensacją w tle. Jednak jest to opowieść o sile uczucia, o jego wpływie na myślenie i postępowanie. O tym, co może zrobić z człowiekiem. Jest jeszcze jedna rzecz. Miłość w tej książce jest bardzo cielesna i zmysłowa, więc miejcie się na baczności, jeśli z natury krępują Was opisy doznań erotyczno-seksualnych 🙂

“Pan własnego losu” to książka, po którą zdecydowanie warto sięgnąć!

Akt 2. Gwatemala

Kraj, który nagle mi się objawił, jak Feniks z popiołów lub Wenus z piany morskiej. A przecież leży w Ameryce Środkowej, graniczy chociażby z Meksykiem. Bardzo dużą część ludności stanowią rdzenni Majowie. Kraj podbili hiszpańscy konkwistadorzy i założyli tam kolonię, wchodzącą w skład Nowej Hiszpanii. Potem przypłynęli angielscy piraci (którzy w owych czasach panoszyli się prawie wszędzie (podobnie jak wcześniej Hiszpanie). Historia tego kraju jest pełna, jak owoc grantu. Warto po nią sięgnąć! A przy tym, jakiż to piękny kraj…

https://www.banita.travel.pl/co-warto-zobaczyc-w-gwatemali-jezioro-atitlan/

Akt 3. Spotkanie

“Znów przyjdzie maj” …lubię ten miesiąc. Są moje imieniny, kolory wybuchają, pachnie intensywnie wiosną 🙂 Ale, że ten maj okaże się jeszcze bardziej cudowny dla mnie… Cóż miałam szczęście! W prezencie na imieniny dostałam możliwość oprowadzenia po Wrocławiu Davida Ungera (tak, tak, autora “Pana własnego losu” i jego (jak się w trakcie okazało) niezwykłej partnerki. Cóż to był za dzień! Pełen emocji, radości, wspólnego odkrywania Wrocławia. Anne jest artystką, jak dobrze więc, że zamiast Panoramy Racławickiej wybrałam Pawilon Czterech Kopuł (kobieca intuicja?) 🙂

A to prace Anne. Coś pięknego!

https://dumboopenstudios.com/artists/anne-gilman/
https://dumboopenstudios.com/artists/anne-gilman/

Akt 4. Mam nadzieję, że nastąpi

i w Polsce ukażą się wcześniejsze książki Davida Ungera, bo naprawdę warto! Czytam właśnie jedną z nich w oryginale (dzięki wspaniałomyślności pisarza) i zdradzę wam tylko, że to opowieść o pewnej dziewczynie o imieniu Oliwia, która żyje i pracuje na plantacji kawy w Gwatemali…

Ps. Marcinie dziękuję!

A wam wszystkim szczerze polecam “Pana własnego losu” 🙂

Dodaj komentarz

avatar