Oliwa z Portugalii

Oliwa jest produktem, bez którego nie wyobrażam sobie życia. Dodaję ją prawie do wszystkiego. Nawet do niektórych wypieków (Hiszpanie tak robią od wieków!).

W moim domu zawsze mam hiszpańską oliwę. Ale testuję też te z innych krajów. Lubię oliwę z Krety i oliwę z Portugalii. Włoskiej nie kupuję, bo te co są dostępne w Polsce, to są zazwyczaj mieszanki oliw z UE, a ja chcę, by oliwa miała konkretny szczep (jak wino), bo te prawdziwie dobre oliwy tak właśnie mają.

I dziś będzie właśnie o moim najnowszym odkryciu. Ta oliwa również pochodzi z Półwyspu Iberyjskiego, ale tym razem z Portugalii.

Casa de Santo Amaro, bo o niej jest mowa, smakuje świeżo i soczyście. Czuć w niej kwasowość, lekką goryczkę (którą tak lubię) oraz owoce. Pochodzi z regionu Trás-os-Montes. A do tego jest zrobiona z konkretnych odmian oliwek. Oto one: Cobrançosa, Madural, Verdeal Transmontana

Firma istnieje od 14 października 1687 roku. To niewiarygodne, że można mieć tak długą historię.

Obecnie firmę prowadzi ósme pokolenie rodziny. Uwielbiam takie historie, powodują one, że tym chętniej sięgam po produkty.

Cały proces – od owocu do butelki jest niezmiernie ważny dla Casa de Santo Amaro: “Codzienna dbałość o drzewa oliwne, zbiory pod koniec października, produkcja, ekstrakcja oliwy z oliwek, pakowanie i komercjalizacja produktu końcowego; wszystko odbywa się na farmie, wg koncepcji “od gospodarstwa do stołu”.

Dziś już chyba nie trzeba rozpisywać się o wszystkich dobrodziejstwach, jakie daje nam spożywanie oliwy z oliwek extra virgin. Wiemy, że nie tylko wzbogaca ona smak, ale też jest bardzo dobra dla naszego zdrowia!

Testowałam dwie oliwy, w białej i czarnej butelce. Cudowny świeży smak, nuty ziół, a nawet pomidorów i liści drzewa oliwnego.

Najlepiej skropić nią świeże, prawdziwe (nie z hipermarketu) pieczywo – takie z chrupiącą skórką i poczuć jej doskonały smak. A potem dodawać ją do czego tylko zechcecie. U mnie na pierwszy ogień poszły krewetki, chociaż miała być ośmiornica (nie udało mi się jej niestety dostać).

Krewetki dostały również portugalskie wino verde i kolendrę. Wyszło coś przepysznego. Bardzo polecam!

Poniżej krótka instrukcja, jak je przygotować:

Cebulę kroimy w krążki, czosnek i świeży (obrany) imbir w plasterki. Podduszamy na oliwie z oliwek Casa de Santo Amaro Prestige, dodajemy liście kaffiru(opcjonalnie).

Po chwili dodajemy surowe krewetki i solimy (mogą też być gotowane, mrożone, jeśli nie ma innych) i dusimy aż zmienią kolor na jasno różowy.

Zwiększamy ogień i podlewamy winem. Jeszcze chwilę dusimy, muszą być całkiem zrobione.

Dodajemy sok z cytryny. Wyłączamy i posypujemy natką kolendry. Podajemy ze świeżym pieczywem. Palce lizać!

Mam nadzieję, że będzie smakować. A niedługo ośmiornica z książki “Portugalia do zjedzenia” 🙂

Poniżej linki do oliw:

https://advancedfood.pl/oliwa-portugalska/casa-de-santo-amaro-prestige-doppdo-oliwa-z-oliwek-extra-virgin-500ml.html

https://advancedfood.pl/oliwa-portugalska/casa-de-santo-amaro-praemium-doppdo-oliwa-z-oliwek-extra-virgin-500ml.html

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments