Na dworcu autobusowym w Maladze

Jest kiosk. Można tam kupić, to, co w każdym kiosku. Gazety, długopisy, papierosy, zapałki, skarpetki, drobiazgi dla dzieci, słodycze, napoje. Długo by wymieniać. Można też kupić kanapki i nie ma w tym też nic niezwykłego. Chociaż należy powiedzieć raczej, nie byłoby, gdyby nie drobny szczegół. Tortilla de patatas, czyli omlet hiszpański. I to też nie powinno nikogo zdziwić, bo taką tortillę w Hiszpanii można kupić dosłownie wszędzie, a to że jest w kanapce, to też bardzo znany zwyczaj jej podawania. Tak jak my jemy kanapki z szynką, czy żółtym serem, Hiszpanie jedzą je własnie z tortillą, między innymi oczywiście. Co zatem takiego niezwykłego w tej kanapce na dworcu w Maladze? Otóż, to co w jedzeniu najważniejsze, czyli smak. Hiszpanie wiedzą jak robić swoję tortillę i smakuje ona w większości miejsc bardzo dobrze lub dobrze. Jednak ta z dworcowego kiosku była wręcz doskonała. Puszysta, pachnąca oliwą, ze świeżymi ziemniakami i młodą cebulką. Nie bez znaczenia jest również to, że włożono ją do bagietki rustykalnej o tak chrupiącej, wypieczonej skórce, która tylko potęgowała smak całości.
Zajadając to cudo dojechaliśmy do Marbelli, słynnego miasteczka nad morzem z deptakiem, na którym znajduje się kolekcja rzeźb Salvadora Dalego. Ale o tym może innym razem. A teraz przepis.

Tortilla de patatas
Na wstępie należy powiedzieć, że wersji tortilla de patas jest wiele, tak jak wiele jest wersji bigosu, by posłużyć się przykładem. Łączy je jednak jedno – ziemniaki, jajka i oliwa z oliwek – to jest podstawa. Do tego Hiszpanie lubią dorzucić czasami szynkę, czasami kiełbaskę chorizo, a czasami posypać z wierzchu serem Manchego.
Ja poniżej podaję podstawową wersję tortilli.

5 średniej wielkości ziemniaków
jajka (po 2 na osobę) – jajka powodują, że omlet się nie rozpada. Z czasem każdy naucz się dodawać ich odpowiednią ilość.
1 mała cebula, obrana i poszatkowana
sól i pieprz do smaku
oliwa do smażenia

Ziemniaki obrać i pokroić w kostkę. Na głębokiej patelni rozgrzać oliwę, dodać ziemniaki i podsmażyć je mieszając delikatnie od czasu do czasu ok. 20 minut, aż zmiękną. Nie powinny się rozpadać. Posolić i popieprzyć (to opcjonalnie). Przesypać ziemniaki na talerz, a na patelni udusić na małym ogniu cebulę, aż zmięknie. Teraz czas na jajka – rozbijamy je w misce trzepaczką. Dodajemy podsmażone ziemniaki i cebulę. Dokładnie mieszamy i wlewamy wszystko na głęboką patelnię (to bardzo ważny szczegół, patelnia nie może być płytka) i podsmażamy. Kiedy spód będzie złocisty, zsuwamy omlet na talerz (usmażoną stroną do dołu), następnie kładziemy patelnię na wierzchu omletu i jednym ruchem odwracamy talerz do góry nogami tak, by nieusmażona część omletu znalazła się na spodzie patelni. Podsmażamy kilka minut, by obie strony były równomiernie zarumienione.
Przekładamy na duży płaski talerz i gotowe!

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz