Na depresję zapach pomarańczy, a do poczytania ich smak

“Rzeczywistość zostawiam na lądzie” (rozdział 11, str. 179)

Kiedy ujrzałam Wenecję pomyślałam, że podróżowanie w czasie jest możliwe. Miasto bez samochodów jest inne, poczułam się odrealniona. Jego zmurszałe i miejscami obskurne piękno doprowadziło mnie do strasznego bólu nóg. Jednak nie mogłam przestać chodzić, nie mogłam oderwać wzroku od pałaców wyłaniających się z wody. Ich uroda z wyblakłymi kolorami…Pamiętam też ceny porzeczek w małych pojemniczkach. Obłęd! A u mojej babci obłażą krzaki w ilościach hurtowych, powodując, że gałązki bezsilnie schylają się w dół. Wenecja. Jedno z pierwszych miast poza granicami Polski, które odkryło przede mną swoje fragmenty życia. Wtedy jeszcze nie wiedziałam nic o pomarańczach… Dowiedziałam się o nich 15 lat później w Sewilli.

O Sewilli w “Smaku kwiatów pomarańczy” nie przeczytacie. Ale to nic! Bowiem ta fascynująca książka rozmowa odsłoni przed wami inne fantastyczne miejsca, głównie we Włoszech, chociaż przez ich pryzmat przeniesiecie się również do Hiszpanii.

“Marmoladki pigwy do Carmen” (rozdział 3, str. 56)

Czy wiedzieliście, że José Carreras napisał książkę o swojej ulubionej kuchni? Ciasteczka z anyżówką i cynamonem do Don Carlosa, minestrone do Toski 🙂 Miasta mają też zapach. Jaki pachnie np. Rzym? Przeczytacie w tym samym rozdziale. Dla mnie Sewilla pachnie pomarańczami. Zapach ich kwiatów ma właściwości antydepresyjne. To może dlatego mieszkańcy Sewilli są tacy pogodni? Na smutki są również dobre poziomki. O tym nie wiedziałam, ale od dzieciństwa je lubiłam, tak samo jak Tessa Capponi-Borowska, jedna z autorek “Smaku kwiatów pomarańczy”.

“Kiedy patrzysz na jego obraz, masz ochotę jeść kadr na surowo! (rozdział 2, str. 28)

W bodedze można napić się wina i zjeść. A w bodegon można się zapatrzeć. Ten barokowy typ martwej natury pokazuje nam z detalami wszystko, co trzymano w piwnicach, spiżarniach domów lub tawernach. Wędliny, warzywa, owoce, przyprawy, surowe mięsiwa, ptactwo…Patrząc na nie mam wrażenie, że czuję zapachy. Te hiszpańskie są mi szczególnie bliskie! W książce znajdziecie detale, a także rozmowy o niezwykle malarskich  ujęciach warzyw. “(…) masz ochotę jeść kadr na surowo! (str. 28).

Luis Melendez Martwa natura

“Myślę też, że jednym z powodów popularności programów Nigelli Lawson było to, że ona otwierała swoją lodówkę” (rozdział 4, str. 66)

W rozmowach o kuchni nie może zabraknąć samej kuchni, jako pomieszczenia. Jak wyglądało ono kiedyś, a jak teraz (dla mnie, jako projektantki wnętrz rozdział fascynujący); jak się zmieniał sprzęt kuchenny, kto gotował. Jak kształtowały się trendy kulinarne. Jak na kuchnię wpływa rozwój społeczeństwa. Czy każdy powinien umieć zrobić omlet 🙂

“O kuchni meksykańskiej, ale książka niekucharska? Bardzo dobrze. Książek kucharskich ukazuje się mnóstwo” (rozdział 10, str. 176)

Niech ten cytat posłuży jako moje podsumowanie. Książka mnie zaczarowała. Te niespieszne rozmowy o kuchni, przez którą patrzymy na świat. Jej związki z architekturą, muzyką, sztuką. Wspomnienia, które przenoszą mnie w czasy renesansu albo jeszcze dalej w przeszłość. Zapach kawy w Rzymie, kobiety w kuchni, sezonowość, lokalność, król Hiszpanii jedzący w Wenecji…koniecznie sięgnijcie po tę lekturę. Na jesienne długie wieczory nadaje się doskonale. Kto wie, może pod jej wpływem ugotujecie jajko w herbacie, anyżu i cynamonie (tak jak zrobiłam to ja) lub spakujecie walizkę i polecicie oglądać Martwą naturę z kardem i marchewkami 🙂

Smak kwiatów pomarańczy
Rozmowy o kuchni i kulturze

 

Dodaj komentarz

avatar