Lubicie Lizbonę?

Ja bardzo. Co prawda byłam tam dosyć dawno temu, ale jej uliczki ciągle mam przed oczami, a w głowie słyszę dźwięki fado 🙂

Lizbona_hiszpanskiesmaki

Dlatego każdą książkę, która chociażby lekko ociera się o Lizbonę, przyjmuję z wielkim oczekiwaniem.

Jedną z nich była Noc w Lizbonie Antonio Muñoza Moliny. Gęsta atmosfera, jazz, wielka (beznadziejna niestety) miłość i zdruzgotany bohater.

Teraz, dzięki niespodziance od Domy Wydawniczego REBIS, w postaci sporych rozmiarów książki, znowu mogłam się przenieść do jednego z moich ulubionych miast.

Jak przemijający cień to podróż.

Lizbona_hiszpanskiesmaki

Podróż ważna i niezwykła, bo w poszukiwaniu istoty własnego ja. To poniekąd również ucieczka.

Na stronie Wydawcy znajdziemy taką notkę:

“4 kwietnia 1968 roku James Earl Ray zamordował Martina Luthera Kinga, po czym podjął desperacką ucieczkę. W jej trakcie spędził dziesięć dni w Lizbonie, gdzie ubiegał się o wizę do Angoli.

I to stolica Portugalii jest tłem, a zarazem najważniejszą bohaterką tej powieści – celem trzech przeplatających się podróży: uciekiniera Raya w roku 1968; młodego Antonia, który przybył tu w roku 1987, by szukać inspiracji do napisania Zimy w Lizbonie; oraz Antonia dojrzałego, już uznanego pisarza, szukającego dziś w Lizbonie śladów tych dwóch absolutnie sobie obcych ludzi.

Jak przemijający cień, powieść oryginalna i szczera, podejmuje temat tęsknoty za przeszłością i budowania własnej tożsamości.”

Hiszpański pisarz Antonio Muñoz Molina zaczarował mnie swoim powolnym, trochę sennym, opowiadaniem. A opowiedziane są trzy historie. Każda z nich łączy w sobie i literaturę faktu i beletrystykę. Wątki autobiograficzne mieszają się z historią postaci rzeczywistej.

Jeśli lubicie książki, które czyta się powoli, zagłębia się w nie zatrzymując się co chwila, aby poczuć klimat, to Jak przemijający cień jest dla was.

Detal jest tutaj bardzo ważny, muzyka rozbrzmiewa dla tych uważnie czytających. A historia wyłania się niespiesznie. To powieść osobista, melancholijna, poszukująca. Własnego miejsca, tego, co minione. To podróż wgłąb swojego istnienia.

To również książka, w której obok głównych bohaterów, jest jeszcze jeden bardzo ważny. Lizbona. Piękno lizbońskich ulic powoduje, że mamy ochotę już teraz spakować książkę do walizki i tam pojechać, aby resztę przeczytać na miejscu. Lizbona w powieści jest również mroczna. Ona uwodzi, upija, narkotyzuje, ale również stanowi azyl.

Przekonajcie się sami.

Jak przemijający cień
Antonio Muñoz Molina
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis

Wydawnictwo: Rebis

Ilość stron: 448
Hiszpanskiesmaki.es

 

 

avatar