Lecimy na Majorkę!

Ależ to była niespodzianka! Pewnego niedzielnego przedpołudnia wczesną wiosną, moja hiszpańska koleżanka Veronica napisała do mnie na facbooku:
– Co słychać?
– Dobrze, pracuję, projektuję, bawię się z córcią. Odpowiedziałam.
– Macie czas w sierpniu? Przyjeżdżajcie do nas na Majorkę – dodała wtedy.

Valldemossa; zdj. Maciej Konigsman
Majorka, Fornalutx, zdj. Maciej Konigsman

To była cudowna wiadomość. Czy mamy czas? Nie widziałyśmy się 7 lat. Nasze ostatnie spotkanie było właśnie na Majorce. Oni wtedy nie mieli córeczki, my nie mieliśmy. A teraz mamy i to w podobnym wieku! Lecimy więc. Koniecznie!!! Tak się przecież stęskniliśmy. Bilety kupiliśmy raz dwa. Potem pozostało nam czekać parę miesięcy. Aż wreszcie nadszedł 18 sierpnia. Lot z Krakowa, z Wrocławia mieliśmy dojechać na lotnisko samochodem. O 15:00 schodzimy do garażu…a tu nasz poczciwy Ford nie chce odpalić…dramat! Ponowna próba i nic.
Ja z małą na górę do laptopa, Maciek próbuje coś zrobić z samochodem. To były prawdziwe chwile grozy. Na szczęście się udało. Był zaraz autobus na lotnisko. Byliśmy uratowani!
Potem już był tylko raj.
Turkusowe plaże, pyszne jedzenie, czerwone wino i lemoniada. Ach! I lody – trzy razy dziennie. No i te widoki….

plaża w Banyalbufar, Majorka. zdj. Monika Bień-Konigsman

Mieszkaliśmy w stolicy – Palma de Mallorca. Miasto jest dynamiczne, zrelaksowane, z pięknym deptakiem, monumantalną katedrą, starą częścią, gdzie w wąskich uliczkach można się cudownie zgubić.

Palma de Majorka o poranku. zdj. Maciej Konigsman

katedra w Palma de Majorka. zdj. Maciej Konigsman

Co poleciłabym Wam na Majorce? Stolicę koniecznie. A poza nią?
Jeśli tylko możecie, wypożyczcie samochód i jedźcie przed siebie! Koniecznie na sam skraj wyspy – prawy górny róg, jeśli patrzycie na mapę, czyli Cap de Formentor. Widoki zapieraja dech w piersi.
Jednak, gdy będziecie tam jechać z Palmy, nie wybierajcie drogi na skórty, jedżcie przez Valldemossę (to tam Fryderyk Szopen spędził pewną zimę z George Sand), przez Soller, przez Pollence. Nie będziecie żałować. Urocze miasteczka, tradycyjna majorkańska architektura (domy z jasnego kamienia, z terakotową dachówką i zielonymi okiennicami).

gdzieś w Valldemosie. zdj. Monika Bień-Konigsman
W Soller; zdj. Maciej Konigsman
W drodze do Valldemossy- zdj. Monika Bień-Konigsman

Cap de Formentor, Majorka. zdj. Maciek Konigsman

Cap de Formentor, Majorka. zdj. Monika Bień – Konigsman
Cap de Formentor, Majorka. zdj. Maciek Konigsman

A potem trasa na lewo od Palmy. Tu też widoki zapiorą Wam dech w piersiach!

uprawy terasowe w Banyalbufar, Majorka. zdj. Maciej Konigsman
schodzimy na plaże w Banyalbufor; zdj. Monika Bień-Konigsman

Oczywiście próbujcie też specjałów. Majorkańskie jedzenie, tak jak cała śródziemnomorska kuchnia, obfituje w pyszności – ryby, owoce morze, warzywa strączkowe, pyszne wędliny…ech!

w restauracji na plaży w Palma de Majorka; zdj. Maciej Konigsman
Bacalao en cebolla, czyli dorsz w cebulce; Pollenca; zdj. Maciej Konigsman
To lubimy! zdj. Maciej Konigsman

Nie możecie zapomnieć też o plażach. Aby dotrzeć do tych najładniejszych, z krystalicznie czystą wodą, również przyda sie samochód.

Słynna plaża Es Trenc, 40 min od Palmu; zdj. Maciej Konigsman
Słynna plaża Es Trenc, 40 min od Palmu; zdj. Maciej Konigsman

A zatem – w drogę! Majorka czeka na was!
A jeśli byliście tam kiedyś, koniecznie napiszcie, co Was szczególnie urzekło!

Palma de Mallorca. plaża; zdj. Maciej Konigsman

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz