Tak subiektywnie, że bardziej nie można!

No dobrze, jestem hiszpanofilką. Przyznaję się do tego za każdym razem, jak zaczynam z kimś na ten temat rozmawiać. Zresztą już za niedługo będzie na to wyraźny dowód, ale na razie cicho sza!

Gdzieś w Andaluzji, zdj. Monika Bień-Konigsman

Pamiętam dokładnie, jak pierwszy raz moja stopa stanęła na hiszpańskiej ziemi. A była to dokładnie ziemia mojej ukochanej Andaluzji (o czym jeszcze w tedy nie wiedziałam) na lotnisku w Almerii.

Miłośc do tego kraju wylała się na mnie razem z gorącem lipcowego słońca, jak tylko wyszłam z samolotu. Boże, jak tu pięknie! Pomyślałam sobie, a przecież widziałam niewiele więcej ponad lotnisko…no ale jeżeli lotnisko jest nad samym morzem, wokół rosną palmy, a góry są dosłownie wszędzie…

W ogrodzie. zdj. Maciej Konigsman

 

Cabo de gata, Andaluzja. zdj. Monika Bień-Konigsman

no właśnie…nie mogłam się nie zakochać…
A jeśli do tego dołożyć pyszne oliwki oraz królika w białym winie, zaserwowane pół godziny po moim wylądowaniu, moja miłość chyba staje się bardziej zrozumiała 🙂

Wiem, że wino, pyszne jedzenie, słońce i radośni ludzie mogą działać w ten sposób. Jednak dla mnie miłość do Hiszpanii rozwinęła się w coś więcej po tych wszystkich latach.

Sewilla z Giraldy; zdj. Maciej Konigsman

Owszem, wyluzowani kelnerzy, którzy śpiewają i potańcują przy barze, niewiarygodnie rozmaite tapas oraz rozpieszczające ciepło przyłożyły się do tego uczucia w znacznej mierze. Wyjawię Wam tu jednak jeszcze inne rzeczy, które sprawiły, że pokochałam ten kraj, jak żaden inny. Poniżej mój bardzo subiektywny i osobisy alfabet hiszpański:

1. Andaluzja

Al Andalus… Nie ma drugiego takiego miejsca. Sewilla, Granada, Kordoba, Kadysk, Ronda, Malaga, Tarifa już nad Oceanem, 30 minut do Maroka, zagubione małe białe wioski, bakłażany w miodzie, smażone rybki… Oj, dużo by tu pisać. Przeczytacie o niej więcej w wielu miejscach na tym blogu.

listopad w Sewilli; zdj. Maciej Konigsman

 

znowu Alhambra, tym razem pierwszy raz z córeczką. zdj. Monika Bień-Konigsman

2. Azulejos

Te ręcznie robione płytki w różne wzory, zarówno geometryczne, jak i roślinne, są symbolem tego kraju. Łączą Hiszpanię z Marokiem. Jeśli przyjrzycie się im dokładnie, to zobaczycie wiele wspólnego. Ciekawe dlaczego 🙂

Plaza de Espana w Sewilli; zdj. Monika Bień-Konigsman
Park Guell, Barcelona; zdj. Maciej Konigsman

3. Architektura
Chyba nigdzie w Europie nie ma takiej. Arabskie zamki i pałace…Piękny renesans w Ubedzie i Baezie, Barok, gotyk…czego tylko dusza zapragnie.

Alhambra; Granada; zdj. Maciej Konigsman

 

zwiedzamy; Granada; zdj. Monika Bień-Konigsman

 

Widok na Alhambrę, zdj. Maciej Konigsman

 

Barok w Almerii; zdj. Monika Bień-Konigsman

4. Bliskość Maroka

Wszystko zaczęło się w 711 roku i trwało bardzo bardzo długo, zanim Maurowie opuścili Hiszpanię. Ostatnia poddała się Granada, a był to rok 1492. Pozostała po nich zjawiskowa, jakby z baśni, architektura, muzyka, pyszne jedzenie, wyroby artystyczne – jak ceramika i lampiony oraz specyficzny, andaluzyjski sposób bycia.

 

 

Jedziemy przez Maroko; wszystkie zdjęcia Maciej Konigsman

5. Basen na podwórku
Och, wiem, to zbytek, ale jakże przyjemny! Zarzucam ręcznik na ramię i w stroju kąpielowym z lampką schłodzonego tinto de verano zbiegam z pierwszego piętra do ogródka…i wskakuję do orzeźwiającej wody!

6. Ceramika

Wcześniej pisałam o azulejos, a przecież jest jeszcze ceramika. Też ręcznie robiona, często w kolorze niebiesko-białym. Wzory geometryczne lub roślinne, czasami też abstrakcyjne maziaki – jak np. te z małego warsztatu w Nijar. Zawsze przywożę jakąś zdobycz ze sobą.

Majorkańskie wytwory; zdj. Maciej Konigsman

 

Hiszpania i Maroko ceramika; zdj. Monika Bień-Konigsman

 

w pracowni w Nijar; zdj. Monika Bień-Konigsman

7. Barcelona

Tak, uległam temu miastu. Zresztą  jak mój mąż i moja córeczka, która ciągle chce tam wracać, i jak miliony osób na świecie. To miasto ma w sobie coś i jest to chyba bezpretensjonalna, swobodna atmosfera i radość życia. Tylko tyle, czy aż? Oczywiście nie wspominając niezwykle różnorodnej architektury, pysznego jedzenia i świetnych plaż w środku miasta!

Barceloneta, zdj. Maciej Konigsman

 

już za chwilę obiad w Barcelonie;zdj. Maciej Konigsman

 

jedziemy do parku z jaszczurką; zdj. Maciej Konigsman

 

barceloński zachód;zdj. Maciej Konigsman

 

Flamenco mam we krwi :); zdj. Maciej Konigsman

8. Dzieci

Niewiarygodne, jak Hiszpanie je lubią, jak im wesołe, rozganiane i roześmiane dzieci nie przeszkadzają. Nasza córeczka za każdym razem jest w niebowzięta. Wszyscy do niej się uśmiechają, zaczepiają, kelnerzy robią dla niej rysunki na serwetkach,w sklepach zdarza się, że dostanie jakiś upominek, ot tak, bo taka uśmiechnięta, szczęśliwa buzia. Wszystkim rodzicom zdecydowanie polecam!

 

Na plaży w Sitges; zdj. Maciej Konigsman

 

popołudnie melomanki w Barcelonie;zdj. Maciej Konigsman

 

takich Świąt Bożego Narodzenia jeszcze nie mieliśmy; zdj. Maciej Konigsman

 

 

Do zobaczenia wkrótce Barcelono; zdj. Maciej Konigsman

 

Zima na Teneryfie, El Medano w lutym; zdj. Maciej Konigsman

 

Pani koronczarka w Vilaflor; zdj. Maciej Konigsman

9. Gaje oliwne

Kedy pierwszy raz jechałam pociągiem przez Hiszpanię, dokładnie z Sewilli do Madrytu, nie mogłam uwierzyć w ilość gajów oliwnych rozpościerających sę za oknem. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że kraina przez którą jechaliśmy to Jaen – królestwo oliwy z oliwek. To z niego pochodzi większa część upraw i produkcji tego wyśmienitego „soku” z oliwek (wyraz aceite oznacza po hiszpańsku oliwa z oliwek; słowo to przywędrowało z Maroka wraz z Maurami i oznacza sok właśnie).

10. Gitara i śpiew 

każdy Hiszpan płci męskiej, którego spotkałam w Andaluzji, śpiewa i gra na gitarze. Szczególną ich słabością są wesołe piosenki, które zazwyczaj opowiadają jakieś sprośne historyjki. A ile przy tym sami śpiewający i grający mają zabawy! Oczywiście jest jeszcze flamenco, ale to już inna, całkiem poważna sprawa!

Koncert w Sewilli; zdj. Maciej Konigsman

11. Kwiaty
Kwiaty. Kwiaty. Wiosną, latem, jesienią, zimną. Bez przerwy.

Andaluzja, Almeria; zdj. Monika Bień-Konigsman
Majorka; zdj. Monika Bień-Konigsman
listopad w Sewilli; zdj. Maciej Konigsman
ulubione; zdj. Maciej Konigsman
Rosnę sobie na Gibraltarze; zdj. Maciej Konigsman

12. Przydrożne, rodzinne restauracje 

Zawsze pełne w niedzielę. Całe rodziny i znajomi spotykają się tam na obiadach. Pyszne, domowe jedzenie. Jak jesteśmy w górach, to dużo mięs z prawdziwego, opalanego drewnem grilla. I te marokańskie wpływy…

gdzieś w Andaluzji, zdj. Maciej Konigsman
gdzieś na trasie w Katalonii; zdj. Maciej Konigsman
Naszej ulubione pescaditos fritos; zdj. Maciej Konigsman

 15. Sąsiedzi

Na następny dzień po naszym wprowadzeniu się, już dostaliśmy od nich cenne rady, dużo uśmiechu, a po jakimś czasie sami dorobili nam klucz na taras 🙂

14. Targi z jedzeniem
Boże, tyle kolorów, smaków różnorodnych nieznanych mi ryb, oliwek i przypraw w życiu nie widziałam!


słynny targ w Barcelonie; zdjęcia: Maciej Konigsman

16. Wino de jerez

To inny lokalny cud. Tym razem do picia. Wino de jerez (z angielska znane pod nazwą sherry).
Produkowane tylko w Andaluzji, w starych rodzinnych bodegach. Wino de Jerez może być lekkie i wytrawne, może być ciężkie, gęste i słodkie i może być jeszcze inne 🙂 Smakuje wyśmienicie i będąc w Andaluzji musicie je spróbować i wznieść toast za Hiszpanię!

******

Mogłabym tak długo wymieniać. Bo jest jeszcze Alicante, miasto bezpretensjonalne i niewzykle życzliwe. Jest Teneryfa – odkryta dopiero niedawno, z Hiszpanii tak blisko do Portugalii, są góry, które wchodzą do morza, dzika przyroda, piękne namiętne flamenco, muzeum Pabla Picasso, Antonio Banderas, spagetti western…flamingi i dużo dużo więcej.

Do zobaczenia w Hiszpanii!

A czy jest coś, co Was szczególnie urzekło w tym barwnym kraju? Jestem bardzo ciekawa 🙂

Dodaj komentarz

avatar
Ann RK
Gość

Czytam i zazdroszczę z całego serducha, że masz to wszystko na co dzień.
Ja zakochałam się w Barcelonie, do której w sierpniu wracam po raz trzeci. W ubiegłym roku moje serce podbiła Andaluzja. Chcę tam wrócić jeszcze raz, i jeszcze, i jeszcze. Tyle tam miejsc do odkrycia! W tym roku oprócz odwiedzenia starej znajomej, czyli Barcelony, chcę zobaczyć kawałek Walencji i Murcji. Już się nie mogę doczekać! W międzyczasie śnią mi się krajobrazy Asturii i wiem, że tej podróży nie będę długo odkładać. Hiszpania jest absolutnie magiczna!

Monika Bien-Konigsman
Gość

Walencja i Murcja również super! W Murcji byłam tylko jeden dzień i jedna noc. Było bardzo smacznie i wesoło! Polecam gorąco! A w Walencji wygrzewaliśmy się w marcu w pełnym słońcu. Asturia też jeszcze przede mną 🙂
Pozdrawiam!

wpDiscuz